Niechorze - Niechorze - powroty po latach

Wakacje w Niechorzu udały się nam nadspodziewanie dobrze. Pojechaliśmy tam tylko z żoną, bo dzieciaki już dorosłe i same wybierają sobie towarzystwo, z którym chcą spędzić swój urlop. I dobrze, bo to był prawdziwy renesans naszego małżeństwa. Ostatnie takie wypady robiliśmy jeszcze przed ślubem, a potem to już tylko pieluchy i praca, a wakacje zawsze z naszymi urwisami. Ostatnio się trochę z Joanną oddaliliśmy od siebie i nawet zwierzyłem się z tego mojemu staremu druhowi, a ten poradził mi, bym wspólny wyjazd wykorzystał na zbliżenie do mojej żonki. Pensjonat
Niechorze to ten sam, gdzie byliśmy już przed laty i czas się tu chyba zatrzymał. Byłem niezadowolony, bo mocno już zamortyzowany, ale Joanna ni razu nie wyraziła dezaprobaty, więc i ja nie biadoliłem. Poza tym Niechorze urzeka klimatem nadmorskiego letniska. Wszyscy uśmiechnięci, wyluzowani i opaleni, więc i nam ta atmosfera się udzieliła. Kolacje przy świecach, rejs statkiem po tej części Bałtyku, piesze wycieczki szlakiem, spacery brzegiem morza i wszystko sami. Najważniejsze to te piękne noce, których żar przypominał nasze studenckie czasy. Z Niechorza wyjeżdżałem z moją kochającą żoną zawiedziony, że wakacje dobiegły końca.